Facet prawie naturalny

Facet prawie naturalny i bombowa wanna

Przygotowanie kąpieli

Nie ma to, jak poleżeć sobie w wannie. Bardzo to lubię, zwłaszcza że na co dzień nie ma na to czasu. No ale w weekend to już koniecznie. Nie ukrywam, że zdarza mi się utkwić w wannie z książką, co nie każdy z domowników potrafi zrozumieć...


Ale do rzeczy.


Przygotowując sobie kąpiel, zawsze warto pamiętać o tym, żeby jakoś sobie tę przyjemność dodatkowo podkręcić. Ktoś lubi świeczki? Nie ma problemu, bylem nie puścić mieszkania z dymem. Ktoś ma ulubioną gumową kaczuszkę? To dobry moment, żeby przygotować ją do kąpieli. Kieliszek wina? Jasne, jeżeli ktoś lubi, choć warto pamiętać, że podczas kąpieli naprawdę jeden kieliszek nam wystarczy. To ma być relaks, a nie całonocna impreza.


Ważne jest też to, co wrzucimy do wody. Bo przecież kąpiel w samej tylko ciepłej wodzie to jeszcze nie wszystko. Każdy lubi coś tam dodać, ot choćby po to, żeby był ładny zapach i żeby się pieniło. W takiej piance można się poczuć jak podczas kąpieli w pałacowej łaźni. Ja zwykle ograniczałem się do płynu do kąpieli. Ładny zapach, piana - słowem wszystko co potrzeba. Ale życie nie może składać się tylko z serii powtarzających się rytuałów. Jeżeli pojawiają się nowe możliwości, trzeba je wykorzystać. Dla mnie taką możliwością okazał się test kuli do kąpieli Full Mellow™, o nazwie Secret Garden. Jasne, wiedziałem, że takie rzeczy istnieją, założę się nawet, że widziałem takie u nas w domu, jednak wcześniej nie kusiło mnie wypróbowanie ich działania w praktyce.

Prawie naturalny


Zacznę od tego, że dobrze zrobiłem, że wrzuciłem kulę do wanny, zanim do niej wszedłem. Teraz już wiem, że powinno się tak robić, ale jak większość Polaków nie czytam raczej instrukcji i zastanawiałem się, czy umieścić kulę w wodzie przed tym, czy po tym, jak rozsiądę się w wannie? Powiem tylko tyle, że gdybym siedział w środku i wrzucił to do wody, to pewnie w pierwszym odruchu sam bym z tej wanny wyskoczył.


Po kontakcie z wodą kula zaczyna syczeć i buzować. Przy okazji przemieszcza się, kierowana przez wydzielające się gazy. Nie dziwię się, że nazywa się to bombą do kąpieli. Wprawdzie nie wybucha, ale zachowuje się, jakby zaraz miało Może to na początek wyglądać trochę dziwnie, potem jednak, wraz ze zmniejszeniem się objętości kuli, całe zamieszanie przypomina trochę efekt tabletki musującej.


Jednak najważniejsze jest przecież to, co dała ta kula. Przede wszystkim dała piękny zapach, który określiłbym jako kwiatowy. No ale jaki miałby być zapach, skoro produkt nazywa się Secret Garden? Woda zmienia kolor, ale nie jest on całkiem jednolity, być może dlatego, że sama kula też nie jest zupełnie różowa, ma takie żółte fragmenty.


Kiedy w końcu można się już bezpiecznie zanurzyć w wannie, czas na pierwsze wrażenie. Przede wszystkim woda jest jakby miększa, zapewne za sprawą olejków. Samo mycie też jest przyjemne, choć brak doświadczenia nie pozwala mi na porównanie działania tej kuli z innymi. Największym jednak atutem przez całą kąpiel pozostaje miękka woda i przyjemny zapach. Dzięki niemu można się odprężyć.


I sięgnąć wreszcie po książkę.

Rafał.